Ciasto marchewkowe to, na równi z szarlotką i sernikiem, moje ulubione ciasto. Uwielbiam, kiedy jest wilgotne, nie przesłodzone, z wyczuwalną marchewką i przełożone kremowym serkiem. Na blogu możecie już teraz znaleźć bardzo tradycyjne ciasto marchewkowe z serkiem philadephia (które było moim pierwszym ciastem marchewkowym ogóle, więc mam do tego przepisu ogromny sentyment ;-)), ciasto marchewkowe słodzone bananami z masłem orzechowym albo tort marchewkowy. A dzisiaj mam dla Was minimalistyczną wersję – fit ciasto marchewkowe z kremem bez cukru to minimum składników, ale wychodzi naprawdę przeapetyczne i przepyszne. Ciasto posłodzone jest erytrolem (możecie zastąpić go ksylitolem albo innym słodzikiem), jest wilgotne, idealnie słodkie z pyszną serkowo-twarogową masą. Nie smakuje jak fit ciasto marchewkowe, ale jak pełnoprawne pyszne ciasto marchewkowe, które jeszcze niedawno można było zjeść w kawiarni. Bardzo polecam, fit ciasto marchewkowe bez cukru nada się idealnie na weekendy i nie tylko <3
Zdrowe ciasto marchewkowe przekładane serkiem

(blacha 30×20 cm – ostatecznie wyjdzie ciasto o wymiarach 20×10 cm, bo będziemy kroić na 3 części ;-) ewentualnie można użyć keksówki o wymiarach 20×10 cm i przekroić ciasto na 2-3 części)
Ciasto marchewkowe:
~ 2 średnie marchewki (ok. 250 g)
~ 150 g mąki pszennej pełnoziarnistej
~ 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
~ 1 płaska łyżeczka cynamonu
~ 4-5 łyżek erytrolu lub ksylitolu (na upartego cukier też może być ;-))
~ 1 jajko
~ 1 łyżka oleju rzepakowego
~ 1/2-3/4 szklanki wody lub mleka
~ ew. 3/4 łyżeczki zmielonych goździków i garść orzechów włoskich
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Marchewkę ścieramy na tarce o drobnych oczkach i delikatnie odciskamy sok. Dodajemy do niej mąkę, proszek, cynamon, erytrol, jajko, olej i wodę lub mleko. Dokładnie mieszamy (masa powinna być półpłynna – nie za gęsta, żeby ciasto wyszło wilgotne; gdyby wyszła za gęsta dodajemy troszkę więcej wody).
Jeżeli macie można dodać zmielone goździki, żeby ciasto było jeszcze bardziej korzenne i garść posiekanych orzechów włoskich.
Ciasto przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 40-45 minut. Wyjmujemy i studzimy. Kroimy wzdłuż na 3 równe paski.
Przełożenie:
~ 100 g zmielonego twarogu półtłustego
~ 50 g serka naturalnego (kanapkowego typu piątnica, apetina, philadelhia)
~ ew. 1 łyżeczka erytrolu / ksylitolu / miodu / syropu klonowego
~ do posypania: cynamon / orzechy włoskie
Twaróg mieszamy dokładnie z serkiem. Dosładzamy wedle gustu erytrolem, ksylitolem, miodem lub syropem. Przekładamy ciasto układając na każdej części po 1/3 kremu. Na wierzchu posypujemy całość cynamonem i możemy posypać posiekanymi orzeszkami włoskimi. Smacznego :)


6 komentarzy
Wyszło zakalcowate, bardzo klejące w środku mimo że siedziało w piekarniku godzinę, nie wiem co zrobiłam nie tak :(( a tak się cieszyłam na ten przepis
Oj bardzo mi przykro, że nie wyszło :( Generalnie to ciasto ma być dość wilgotne, dość zbite i ciężkie, nie ma być puszyste. Jeżeli jeszcze chciałabyś dać mu szansę to polecam albo zmniejszenie ilości marchewki (do jednej małej 100 g) i osobne upieczenie 3 blatów :)
Po co odciskać marchewkę, żeby później dodać wodę? To nie lepiej mniej wody dodać?
Wtedy bardziej kontrolujemy ilość dodawanego płynu. Można nie odciskać, ale marchewka marchewce nierówna, więc różnie może wyjść ;)
Tak wyglądają blogerki. Podają przepisy z du__y. Ludzie robią a to kit. Odciskać to można ogórki na mizerię! Ciasto w koszu. Radzę Pani zająć się czymś innym jak gotowaniem!
Bardzo mi przykro, że ciasto nie wyszło.
Jednak, jak już pisałam, bez odciskania wody z marchewki różnie może wyjść – marchewki zawierają do 89% wody, więc jeśli się ją zetrze na drobnych oczkach to powinno dać się sporo odcisnąć. Notabene, ogórki zawierają do 96% wody, więc skoro je można z łatwością odcisnąć do mizerii, to marchewki z 89% wody myślę, że też się da ;)
Do innych niemiłych słów nie mam zamiaru się odnosić – przepis został przetestowany przeze mnie kilka razy – to nie jest puszyste ciasto marchewkowe, tylko zbite. Lekkości dodaje mu serek.
Bardzo mi też jednak przykro, że ten komentarz jest przesiąknięty, aż taką ilością zjadliwości. Mi też czasem coś nie wyjdzie, kiedy podążam krok po kroku za przepisem. Jednak, moim pierwszym odruchem nie jest obrażanie autora, tylko ewentualnie zapytanie co mogło pójść nie tak, albo po prostu spróbowanie jeszcze raz kiedy indziej.