A po ciastach przyszła pora na coś lekkiego, pysznego i wspaniale chłodzącego w upalne dni. Mój pierwszy chłodnik w życiu i na szczęście bardzo udany. Jako amatorka wszelkiego, co buraczane, wybrałam na pierwszy ogień chłodnik z botwinki. I szczerze powiedziawszy przerósł moje oczekiwania. Z początku myślałam, że będzie to po prostu dobra zupa, ale nic specjalnego. Jednak absolutnie się pomyliłam. Ten chłodnik z botwinki przebija niejedną swoją gorącą siostrę (mam na myśli zupę ;p). Idealny na upały w ramach lekkiego, przyjemnego posiłku. Jest bardziej pracochłonny niż się spodziewałam, ale warto go zrobić. Ja już zresztą szukam innych pomysłów na chłodzące zupki. Ta dała piękny początek :)
Chłodnik z botwinki
(2 porcje)
~ ok. 0,5 l bulionu warzywnego
~ 1 duży pęczek botwinki z burakami
~ 400 ml kefiru
~ 2 jajka
~ sok z 0,5 cytryny
~ 1 łyżeczka cukru (lub innego słodzidła np. stewii)
~ sól, pieprz
~ posiekany koperek
Botwinkę zalewamy bulionem i gotujemy 10-15 minut. Odstawiamy do ostudzenia. Wyjmujemy ją z bulionu i drobno siekamy, po czym ponownie umieszczamy w garnku. Dolewamy kefir i mieszamy. Całość wstawiamy do lodówki do dobrego schłodzenia (ok. 1 godziny przynajmniej).
W tym czasie gotujemy jajka na twardo i studzimy. Obieramy i kroimy w ćwiartki.
Do chłodnika wciskamy sok, doprawiamy solą i pieprzem. Słodzimy do smaku i nakładamy porcje na talerze (ja najpierw wyjęłam i nałożyłam botwinkę,a potem dolałam pozostały chłodnik). Na wierzchu posypujemy koperkiem i układamy jajka. Smacznego :)
2 komentarze
pięknie wygląda! Poproszę o miseczkę!
jadłabym!